Ruda

2013-10-13 15.22.42    Ja pesymistka i maruda On optymista i wieczny chłopiec. Dodatkowo dwóch synów, w tym jeden niepełnosprawny. No i pies, a raczej suka, bo to spora różnica, jakby nie było. Jeszcze nie tak dawno (jakieś 6 lat temu) byliśmy dwójką bliskich sobie ludzi jeżdżących po świecie, chodzących na imprezy w środku tygodnia, ogólnie rzecz ujmując- używaliśmy życia ile się dało. Teraz jesteśmy już w formalnym związku, ustatkowani, nadal sobie bliscy.

Przetrwaliśmy niezłą zawieruchę w naszym życiu jaką było pojawienie się naszego pierwszego syna na świecie. A wraz z jego pojawieniem się strach i niepewność, że jego życie a tym samym i nasze nie będzie tak całkiem normalne.

Czytaj dalej

Jasio psuj

img041Aż  wstyd się przyznać że tak dawno niczego nie napisałem. Dlatego bijąc się w piersi postanowiłem się zrehabilitować i w skrócie nakreślić ogrom fajnych i mniej fajnych zdarzeń w których miałem przyjemność uczestniczyć, a przede wszystkim wrócić do regularnego pisania. Jak wiadomo grudzień to okres przedświątecznego szaleństwa, zakupy, sprzątanie itp. nas również to szaleństwo nie ominęło. W tym roku podjęliśmy bardzo odważną decyzję aby Święta spędzić u nas i zaprosić rodziców oraz moją siostrę z całym stadem z Krk. W piątek przed świętami kiedy byliśmy już zwarci gotowi, pewni że nic nas nie zaskoczy. Jasio zrzucił prawdziwą bombę atomową… Postanowił sprawdzić jak wytrzymała jest matryca naszego telewizora… okazało się że  wcale nie jest wytrzymała. Ja akurat miałem nieszczęście widzieć jak to się stało, i myślę że jeszcze nigdy nie bylem tak blisko zawału jak wtedy.

Czytaj dalej

Jaś kaskader

 

img038Zawsze myślałem, że Misiek  jest ruchliwy i ma dziwne pomysły. Jednak to, co potrafi pokazać Jaś, całkowicie zmieniło mój pogląd na ten temat.

Młodszy jest urodzonym kaskaderem. Nie mając jeszcze 2-óch lat potrafił wyskakiwać z krzesełka do karmienia na fotel lub kanapę skacząc jak kot – na cztery łapy. Skok z kanapy do wiszącej  metr dalej huśtawki "dziupli" nie jest również dla niego problemem – do tego skacze głową do przodu… Raz mu nie wyszło, a ja byłem mimowolnym świadkiem tego upadku, kiedy to Jasio nie trafił i grzmotnął z łoskotem swoich wszystkich 2-letnich kostek o podłogę. Po 5 minutach chlipania na moich kolanach, zerwał się nagle i powtórzył skok z pełnym sukcesem. Gość nie zna strachu! Ruda, kiedy zobaczyła to pierwszy raz próbowała go nawet powstrzymać… Z marnym skutkiem.

Czytaj dalej