Jasio psuj

img041Aż  wstyd się przyznać że tak dawno niczego nie napisałem. Dlatego bijąc się w piersi postanowiłem się zrehabilitować i w skrócie nakreślić ogrom fajnych i mniej fajnych zdarzeń w których miałem przyjemność uczestniczyć, a przede wszystkim wrócić do regularnego pisania. Jak wiadomo grudzień to okres przedświątecznego szaleństwa, zakupy, sprzątanie itp. nas również to szaleństwo nie ominęło. W tym roku podjęliśmy bardzo odważną decyzję aby Święta spędzić u nas i zaprosić rodziców oraz moją siostrę z całym stadem z Krk. W piątek przed świętami kiedy byliśmy już zwarci gotowi, pewni że nic nas nie zaskoczy. Jasio zrzucił prawdziwą bombę atomową… Postanowił sprawdzić jak wytrzymała jest matryca naszego telewizora… okazało się że  wcale nie jest wytrzymała. Ja akurat miałem nieszczęście widzieć jak to się stało, i myślę że jeszcze nigdy nie bylem tak blisko zawału jak wtedy.

Czytaj dalej

Jaś kaskader

 

img038Zawsze myślałem, że Misiek  jest ruchliwy i ma dziwne pomysły. Jednak to, co potrafi pokazać Jaś, całkowicie zmieniło mój pogląd na ten temat.

Młodszy jest urodzonym kaskaderem. Nie mając jeszcze 2-óch lat potrafił wyskakiwać z krzesełka do karmienia na fotel lub kanapę skacząc jak kot – na cztery łapy. Skok z kanapy do wiszącej  metr dalej huśtawki "dziupli" nie jest również dla niego problemem – do tego skacze głową do przodu… Raz mu nie wyszło, a ja byłem mimowolnym świadkiem tego upadku, kiedy to Jasio nie trafił i grzmotnął z łoskotem swoich wszystkich 2-letnich kostek o podłogę. Po 5 minutach chlipania na moich kolanach, zerwał się nagle i powtórzył skok z pełnym sukcesem. Gość nie zna strachu! Ruda, kiedy zobaczyła to pierwszy raz próbowała go nawet powstrzymać… Z marnym skutkiem.

Czytaj dalej

Buntownik z wyboru, a raczej wyborowy

img021     Mój prawie 2-letni syn Jaś ostatnimi czasy daje nam dobitnie do zrozumienia, że okres kiedy to my decydowaliśmy o jego planie dnia odszedł w niepamięć…

 

     Okres buntu malucha jest normalny i nieuchronny, każdy rodzic/posiadacz starszego potomstwa o tym wie. Ale to, w jaki sposób Jaś się nam stawia czasem wręcz wprawia w osłupienie i ciężko uwierzyć, jak bardzo uparcie i zdecydowanie walczyć o swoje, potrafi niespełna dwuletni maluch. Walki o dominację ze starszym bratem to nie problem.

  

      Misiek ma łagodne usposobienie i raczej odpuszcza sobie przepychanki, no chyba że sprawa dotyczy Futka lub jego tramwajów – wtedy walczy jak lew i determinacja Jasia nie zawsze wystarczy, aby wygrać, ale zawsze kończy się wrzaskami, szarpaniną i płaczem, a na koniec rzuceniem przez Jaśka zdobytą zabawką oraz interwencją sił prewencyjno-porządkowych, czyli nas.

     Jeżeli Jasiu czegoś bardzo chce, ciężko jest mu odmówić, można próbować zmienić jego obiekt zainteresowania, ale jeśli tylko zwietrzy podstęp, młodszy natychmiast rzuca się z łoskotem wszystkich małych kostek na podłogę i mamy klasycznego focha.

     Na spacerach jego trasa nigdy nie pokrywa się z naszą, a wszelkie próby zmiany kierunku odbierane są jak atak na jego wolność i niepodległość, prośby przekupstwa, a nawet groźba pozostawienia go samego w lesie zostają skwitowane zawsze i niezmiennie jednym słowem "NIE" – po prostu jesteśmy beznadziejni, akurat musimy iść dalej, kiedy On ma ochotę naparzać kijem krzaki i gadać do drzewa… Po prostu dwa inne światy.

img022