Wyjście na basen, czyli pływanie z pawiem…

mms_20130615 Parę dni temu postanowiliśmy uatrakcyjnić naszym chłopakom życie i po pracy zabraliśmy nasze pociechy na basen.

 

Oczywiście chciałem być strasznie cwany i tylko po to, aby uniknąć wybuchu euforii dzieciaków, której efektem ubocznym zawsze jest ogromne zamieszanie i ogólny chaos przed wyjściem, nie powiedziałem, gdzie jedziemy. Jak się później okazało to cała ta moja wydumana przebiegłość na niewiele się zdała, ponieważ w euforię wpadliśmy my, czyli rodzice.

 

 

Efektem tego stanu były braki dość istotnych elementów wyposażenia basenowego naszych dzieci – ale o tym dowiedzieliśmy się dopiero na basenie. To, że nie zabrałem klapek Miśka wyszło na samym początku, dużo gorszą była informacja, że nie zabraliśmy pieluchy do pływania dla Jasia. Ja już wtedy byłem z Miśkiem w wodzie, kiedy przyszła Ruda z pytaniem:

 — Kochanie, ty masz gacie dla Jaśka w swoich rzeczach?

 — Nie, myślałem, że ty zabrałaś…

Jak się okazało za dużo myśleliśmy i w sumie nikt nie zabrał Jaśka pielucho-gatek basenowych.

Czytaj dalej

Dzień Matki, czyli weekend pełen wrażeń…

img016     W zeszłym tygodniu w niedzielę był Dzień Matki. W związku z tym w przedszkolu Miśka zorganizowano rodzinny piknik w sobotę, połączony z występami maluchów i różnymi atrakcjami takimi jak zjeżdżalnie, trampoliny i przejażdżki na koniach czy zabawy plastyczne. Oczywiście mieliśmy się wybrać na godzinę 9 rano, ponieważ Misek miał występować ze swoją grupą przed zaproszonymi Mamami. Chociaż zwyczajowo sobota była moim dniem na odsypianie, tym razem miałem niestety odgórne ograniczenie do godziny 8:30. Jak zawsze – przynajmniej u nas – poranki kiedy trzeba się zebrać i wyjść szybko się komplikują. Tak było i tym razem.

Kiedy już wstałem, a prawie dostałem zawału podczas pobudki, bo Jaś wpadł na łóżko z rumorem wrzeszcząc TATO!!! Przysięgam, gdybym był kotem, to przez parę minut wisiałbym wbity pazurami w sufit…

Czytaj dalej

Misja Tramwaj, część II

img010

Nic nie ma takiej siły przyciągania dla Miska jak tramwaje. Od kiedy tylko na tyle podrósł że zaczął zauważać świat wokół siebie, tramwaje go całkowicie zauroczyły, żaden inny pojazd, żadne atrakcje nie mają szans w starciu z tramwajem. Ten związek trwa już 5lat…

To dlatego każdy wyjazd do Krakowa witany jest z takim entuzjazmem.

Zobaczyć Dziadków? Super!

Przejechać się Tramwajem? OOOO TAAAAAK!!! TERAZ! JUŻ!

Niejedna dziewczyna by chciała, aby jej facet obdarzał ją takim spojrzeniem, jakim stojąc na przystanku, mój Synek obdarza każdy przejeżdżający tramwaj… Jeśli ktoś nie wie, jak wygląda bezbrzeżny zachwyt – wystarczy spojrzeć wtedy na Miśka.

Czytaj dalej