Sezon rowerowy rozpoczęty :)

img043Ponieważ sam uwielbiam jeździć na rowerze i sporo czasu na rowerze w swoim życiu spędziłem, startując w zawodach lub dla przyjemności,dlatego zawsze zależało mi na tym, aby moje dzieci też pokochały dwa kółka. Ktoś powie: klasyczny Tata, – czyli realizujący niespełnione marzenia za pomocą syna…

Niestety Mikołaj przez swoje problemy nigdy nie rwał się do roweru – owszem jeździ, ale z bocznymi kółkami i raczej boi się rozwijać szalone prędkości, czy wchodzić w zakręty – woli zejść z roweru i go przestawić. Czasem mnie to denerwuje, ale obiecałem sobie że nic na siłę, nie będę naciskał. Sam w końcu do tego dojdzie, szczególnie, że jego pierwszy kontakt z rowerkiem skończył się gipsem… Nie najlepszy początek prawda?

Ale pojawił się Jasiu. Jasiu jak na 2-latka to zupełnie inna kategoria, to jednostka specjalna, nie zna strachu, równowaga jak u lemura i szybkość reakcji godna kierowcy rajdowego.

Dlatego kiedy dostał pierwszy rowerek biegowy i zobaczyłem jak szybko Jaś opanował jazdę na dwóch kółkach, moje nadzieje ponownie zostały rozbudzone 🙂 Ulubiona trasa Jasia to wyścigi ze mną spod bramy aż na trawnik, czyli około 150 metrów zjazdu. Młody, startując spod bramy, kilka razy mocno się odpycha nóżkami i bardzo szybko nabiera prędkości. Mikołaj na swoim rowerze na większych kołach go nie dogania.

Jaś na pełnej prędkości wchodzi w zakręt – oczywiście pochylając się i wyhamowuje na trawniku. Kiedy zobaczyłem to pierwszy raz aż urosłem z dumy, ale też od razu pomyślałem, że trzeba mu założyć hamulce. Dzięki temu że Jaś zaczął jeździć, Mikołaj też chętniej wsiada na rower co jest dla mnie miłym zaskoczeniem. Potwierdza się zasada, że dzieci mobilizują się nawzajem.

Oczywiście zdarzają się wypadki mniej lub bardziej widowiskowe, dlatego aby zminimalizować straty własne Jaś jeździ w kasku. Zainwestowaliśmy dodatkowo w rękawiczki (miniaturki). Ostatnio młody zaliczył swój najpoważniejszy jak do tej pory wypadek: zjeżdżając klasycznie spod bramy nie wyhamował (moim zdaniem nawet nie próbował…) i z całym impetem walnął w zaparkowanego gokarta, co spowodowało wyrzucenie jego i roweru w powietrze, fikołka i upadek na trawę już za gokartem… uderzenie było na tyle silne, że wyrwało przedni widelec z mocowania. Po paru minutach płaczu i naprawieniu roweru, młody otarł łzy i krzyknął:

   

     – Gonisz Tato?!

 

Efekt upadku był nawet pozytywny, Jaś od tej pory używa hamulca, który mu specjalnie w tym celu założyłem. Wniosek?Nauka nie poszła w las.

Byliśmy już dwa razy na krótkiej wycieczce po okolicy. Jaś na swoim małym rowerku potrafi zjechać z krawężnika lub małych schodów przejechać po równoważni i zjechać z całkiem stromej góry. Machnąć nawet 4 kilometry co na niego jest niezłym osiągnięciem.

Wybraliśmy się również na zawody rowerowe dla dzieci, ale tym następnym razem.

 

2014-05-23 19.37.28

 

 

Jedna myśl nt. „Sezon rowerowy rozpoczęty :)

  1. Jak widać Mikołaj jest spokojnym i opanowanym użytkownikiem szos czego nie można powiedzieć o Jaśku który nawet na zdięciu nie panuje nad swoją maszyną 🙂 co za odjechany koleś.

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

    j

Możliwość komentowania jest wyłączona.