Rodzinny obiad i lizanie podłogi

img019     Idea wspólnych posiłków jest wspaniała. Takie spoiwo, które łączy całą rodzinę. Zwykle zabiegani rodzice nie mają codziennie czasu, by razem z dzieciakami usiąść przy stole.

     My zawsze staramy się z naszymi chłopakami jeść wspólnie w weekendy. Ale wspólne jedzenie z moimi Synami to nie jest relaks, tylko wyzwanie. Mimo najszczerszych chęci i zabiegów z naszej strony, nigdy nie wygląda to tak, jak na zdjęciach z wydawnictw typu: "Jak cudownie być mamą" czy "Dziecko i ja". A taka wyidealizowana wizja wspólnych posiłków serwowana nam przez tego typu periodyki wygląda zwykle tak: perfekcyjnie ubrana, przepiękna młoda mama, z idealnym makijażem, podaje do stołu, przy którym siedzi uśmiechnięty, zabójczo przystojny młody tata. Przy stole również siedzą śliczne maluchy (przynajmniej jeden ma loczki). Dzieci siedzą grzecznie w nienagannie czystych ubrankach, wszystko wokół lśni jak policjant w Waszyngtonie przed Białym Domem… Tak.. Już to widzę…

A potem wszystkie te przyszłe młode mamy i ojcowe wierzą w takie bzdury, że dzieci jedzą wszystko i nie brudzą. A rzeczywistość wygląda trochę inaczej, a raczej brudniej. Czytaj dalej