Wilk pod łóżkiem, czyli pies z rozdwojeniem jaźni

Yuki i misiek    Zawsze chciałem mieć psa, nie jakiegoś małego kundelka (wentyla /obszczajmura) tylko prawdziwego duże psa, wilczura lub labradora. Yuki, owczarek belgijski czarna jak smoła, pojawiła się w domu tego samego roku co Misiek.

Z posiadania psa są zalety nie przeczę – nie marnuję się jedzenie, jak coś spadnie to zawsze możesz wezwać swój biologiczny odkurzacz i podłoga znowu lśni (od śliny nie czystości) Świetnie również czyści fotelik Jaśka z wszelkich odpadków

Misiek już ma niepisaną umowę z Yuki jak czegoś nie może zjeść albo krzyczy -Tato bo ona mi zjadła kanapkę! Lub kanapka mu spada a reszta się dzieje sama…śniadanko zjedzone – Wilk syty i rodzice zadowoleni

Jaśka sobie opanowała bez problemów ponieważ gość raczkuje więc bardzo łatwo mu wyłuskać jedzenie z rączki, zresztą wystarczy zanim tylko podążać on sam gubi spore kawałki. Dlatego ta przyjaźń kwitnie i Yuki ma do Jaśka świętą cierpliwość. Częsty obrazek to Jasiek zasuwający z bułką łapce a za nim cicho jak wojownik ninja przy ścianie Yuki która obserwuję rączkę Jaska, oraz mnie czy tego przypadkiem tego nie widzę i podłogę czy coś nie spadło…

Niestety nasz pies wyje. Nie, nie wyje do księżyca czy karetki jak inne normalne psy.Ona wyje jak śpi ale wyje na całe gardło i dopóki się jej nie obudzi ciągnie ten śpiew coraz wyżej przechodząc w takie jodłowanie że niejeden rodowity Tyrolczyk poczułby się zawstydzony swoim miernym wykonaniem. Najgorszy w tym wszystkim jest fakt że Yuki śpi na progu naszej sypialni.

Przez lata praktyki wykształciłem takie odruchy, że potrafię na jej pierwsze westchnięcie – które zawsze jest preludium do koncertu- wyskoczyć z łóżka (cały czas w poziomie, przelatując nad Rudą która śpi z brzegu ) spaść na cztery łapy jednocześnie łapiąc Yuki za pysk aby ja obudzić. Raz tylko zdarzył mi się tragiczny wypadek…zamieniłem się z Rudą miejscami, zareagowałam automatycznie jak zawsze i… zahaczyłem twarzą w ścianę zostawiając ślad jak po zabiciu najedzonego komara, tyle że ten komar musiał być wielki (na szczęście w sypialni mamy czerwoną ścianę).

Codzienne życie z psem i dzieciakami to wieczny wyścig zbrojeń nigdy nie wiadomo co nas zaskoczy, żelazny trening i adaptacja tylko to pozwoli nam przetrwać i być o krok do przodu.